dla kierowcy

1. Opony różnych marek na jednej osi
czy zawsze zabronione?

Wśród kierowców panuje powszechne przekonanie, że wszędzie obowiązuje przepis, że na jednej osi pojazdu trzeba mieć dokładnie dwie takie same opony. W zasadzie jest to zgodne z prawdą, ale niewiele osób wie dokładnie, w jaki sposób prawo to reguluje.
 
Otóż zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 31 grudnia 2002r. (stan aktualny na dzień 1 lipca 2023r.) w par. 10 p.7 podpunkt 1 :
Pojazd nie może być wyposażony w opony różnej konstrukcji, w tym o różnej rzeźbie bieżnika, na kołach jednej osi
 
Czyli muszą być dwie takie same opony. Takie same … czyli jakie ?
Przepis mówi o „rzeźbie bieżnika”. Tymczasem jest całkiem spora grupa opon, które są produkowane pod różnymi markami, ale ze względu na rynki zbytu lub warunki handlowe mogą mieć różne nazwy. Przykładem może być polski Kormoran, który jest z tym samym bieżnikiem produkowany pod nazwą Taurus albo wycofane już z produkcji opony zimowe Dayton i Saetta z grupy Bridgestone. Podobnie z tych samych form są produkowane opony Riken i Tigar czy popularny budżetowy Imperial i Tristar.
 
Ponieważ przepisy należy interpretować wprost i ustawodawca jednoznacznie określił warunki jakie muszą być spełnione, by pojazd był dopuszczony do ruchu, nie ma żadnych przeciwwskazań do montowania opon z różnymi nazwami handlowymi na jednej osi, o ile posiadają identyczny bieżnik.
Oczywiście pojawiają się dwie zasadnicze wątpliwości. Pierwsze to konieczność wytłumaczenia podczas kontroli drogowej, kiedy policjant stwierdzi, że mamy różne opony, że przepis nie mówi o marce ale o rzeźbie bieżnika. Mundurowi lubią  czasem postawić na swoim i próbować nam w tej sytuacji zatrzymać dowód rejestracyjny – w takim przypadku służy nam skuteczna skarga do przełożonego policjanta. Działanie takie (zakwestionowanie stanu technicznego pojazdu) jest wówczas bezpodstawne.
 
Druga wątpliwość, która mamy jako praktycy na co dzień zajmujący się oponami:
Cechy charakteryzujące oponę to konstrukcja, wzór bieżnika i mieszanka. I o ile w powyższym przypadku dwa pierwsze elementy będą identyczne, to skład mieszanki, choć nie powinien, może się jednak nieznacznie różnić, zwłaszcza jeżeli opony były produkowane w różnych krajach. Efektem może być na przykład nierówne tempo zużycia opon.
Dlatego też, o ile zastosowanie opon różnych marek handlowych o tym samym bieżniku na jednej osi pojazdu jest legalne i zgodne z prawem, to jeżeli nie chcemy za wszelką cenę wchodzić w dyskusję z nie zawsze doszkolonym policjantem czy diagnostą, a także nie dziwić się czasem różnej przyczepności – takie rozwiązanie rekomendujemy jako ostateczność.
Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że Niemcy wycofali podobny przepis już kilkanaście lat temu i każdy z pojazdów może mieć cztery różne opony. Uzasadnieniem były względy ekonomiczno – ekologiczne.
 
S. G.
22.03.2024

2. Jak reklamujemy wadliwą oponę.

Rozwiewamy kilka wątpliwości i uściślimy wiedzę na temat gwarancji na opony i podpowiemy jako praktycy, jak uniknąć sporów i problemów w tym zakresie. Opona, jak każdy produkt znajdujący się w obrocie handlowym, powinna mieć założone przez producenta parametry i dobrą jakość.
 
Każda fabryka opon wykonuje między 5 a 12 mln opon rocznie i pomimo zastosowania najwyższych reżimów technologicznych może dojść dojść wypuszczenia na rynek egzemplarza lub partii wadliwych opon. Etapem krytycznym produkcji jest konfekcjonowanie opony – nakładanie kolejnych warstw bieżnika (guma, osnowa tekstylna, opasanie stalowe, warstwa butylowa) co w większości fabryk jest wykonywane ręcznie. Tak więc zawsze istnieje ryzyko, że kupimy produkt nawet klasy tzw. premium, który w chwili rozpoczęcia eksploatacji przyprawi nas o ból głowy. Wtedy reklamujemy oponę.
 
Mamy do tego prawo na podstawie art.577 do 581 Ustawy Kodeks Cywilny. Podkreślam słowo ustawa, bo jest to po Konstytucji najwyższy akt prawny w RP i jakiekolwiek inne interpretowanie gwarancji przez producenta są niezgodnie z prawem i nieskuteczne. Co oczywiście nie zabrania producentowi określenia listy wyłączeń i ograniczeń określonych w warunkach gwarancji. Na większość sprzedawanych na rynku produktów nie wystawia się już tak popularnych kiedyś kart gwarancyjnych. Wystarczającym jest dowód zakupu (paragon, faktura) i tak samo jest w przypadku opon. 
 
Gwarancja przysługuje nam na ujawnione w ciągu 2 lat od daty zakupu wady produktu. Podkreślam termin od daty zakupu a nie produkcji, więc opon wyprodukowana w 2023 roku, sprzedana w grudniu 2025r. objęta jest gwarancją do grudnia 2027r. Praktyka dowodzi, że wady opony ujawniają się najpóźniej do pół roku od daty montażu,  a 90 proc. z nich w trakcie montażu lub pierwszych dni  pierwszego eksploatacji.
 
Najczęstszą spotykaną wadą jest deformacja kształtu opony i/lub wibracje w czasie jazdy pomimo prawidłowego wyważenia kół. Ponadto zdarza się efekt tzw. ściągania pojazdu na bok, nadmierny hałas lub wybrzuszenie lub pofalowanie opony wkrótce po montażu.
 
Mamy pecha i taka opona została zamontowana w naszym pojeździe i co dalej?
Przede wszystkim reklamację należy zgłosić sprzedawcy w ciągu 14dni od daty wykrycia wady – przekroczenie tego terminu pozbawia nas gwarancji. Czyli że jeżeli zgłosimy, że od dwóch miesięcy samochód wibruje – na pewno reklamacja będzie z przyczyn formalnych odrzucona.
 
Zasadniczą różnicą w tym, czy reklamacja zostanie załatwiona bezproblemowo czy też będzie nas kosztowała czas i pieniądze jest miejsce zakupu opony.
Jeżeli kupiliśmy ją w serwisie wulkanizacyjnym który nam ją zamontował, zgłaszamy problem sprzedawcy i teraz realnie – to jego problem. Najczęściej wulkanizator na swój koszt zakłada nam inną oponę na czas procedury reklamacyjnej, wypełnia formularz reklamacyjny, wysyła oponę, a jeżeli producent reklamację uzna – ponownie bezpłatnie ją zamontuje. Klienta nie musi interesować, czy samochód wibruje, bo serwisant źle wyważył koło czy jest to wada towaru.
 
Inaczej jest przy zakupie internetowym – tańsza w zakupie opona w przypadku reklamacji zawsze okazuje się droższa. Obsługa ogumienia (demontaż, ponowny montaż) jest na koszt klienta, jeżeli klient nie ma w tym momencie innych opon – musi kupić inne, pożyczyć lub auto postawić na kołki. I to czasem na 4 tygodnie, bo producenci powszechnie nadużywają wydłużonego do 30 dni terminu na rozpatrzenie zgłoszenia.
Sklepy internetowe przy zgłoszeniu reklamacji oczekują czasem od klienta (nie ma na to uzasadnienia) wydruku z testu drogowego – tu klient musi znaleźć gdzieś serwis z Hunterem zapłacić ponad 200 zł… 
 
Samo rozpatrywanie reklamacji najczęściej odbywa się albo w siedzibie firmy producenckiej albo, co powszechniejsze, przez uprawnionych pracowników w hurtowniach opon albo też w autoryzowanych serwisach partnerskich danej marki.
Uwaga: jeżeli nie zgadzamy się z decyzją o odrzuceniu reklamacji przysługuje nam w pierwszej kolejności odwołanie od niej do tego samego producenta  – praktyka dowodzi, że bywa to często skuteczne, a następnie dla upartych droga sądowa. Tu niestety koszty biegłych przekraczają wartość sporu…
 
Jest też odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi – gwarancja jest dobrowolnym zobowiązaniem producenta, rękojmia jest obligatoryjnym obowiązkiem sprzedawcy za wady towaru. Jeżeli będziemy chcieli korzystać z rękojmi wobec sprzedawcy, w momencie kiedy uzyska on pisemną odpowiedź od producenta o odrzuceniu reklamacji bo…, w tym wypadku ma też podstawę do odrzucenia roszczenia z tytułu rękojmi.
 
Przypominam, że brak odpowiedzi w ciągu 30 dni na zgłoszenie reklamacyjne w świetle prawa jest definitywnym uznaniem reklamacji. Na nowy towar wydany w zamian za wadliwy przysługuje nam od nowa gwarancja 2 lata od daty jego otrzymania.
 
Na koniec jedno zdanie o gwarancji na opony używane.
Sprzedawca opon używanych nam gwarancji na nie nie da, bo najczęściej wiek opony i nieznana historia  to uniemożliwiają, ale możemy korzystać z rękojmi – tu odpowiada sprzedający przez jeden rok od sprzedaży rzeczy używanej.
 
S. G.
19.04.2024

3. Reklamacja opon - co jest wadą a co nie.

Jeżeli uważamy że opony są wadliwe, mamy prawo do ich reklamowania w punkcie sprzedaży: sklepie, serwisie lub sklepie internetowym. Nie jest ważne, czy jesteśmy konsumentem czy przedsiębiorcą – producent udziela gwarancji, a my możemy z naszych praw skorzystać.

Jakie są najczęstsze wady fabryczne opony ?

Najczęściej spotykaną są wibracje w trakcie jazdy pomimo prawidłowego wyważenia. Mamy wtedy do czynienia z nierówną sprężystością na całym obwodzie opony i najczęściej od 100 km/h wzwyż samochód wibruje. Istotna informacja: tę wadę można zgłaszać tylko do 10-25 proc. zużycia bieżnika

Kolejną jest deformacja opony – na wyważarce widać tzw. skaczący bieżnik. Wynika z nierównego rozłożenia warstwy bieżnika. Ale może też być efektem ściśnięcia opon w trakcie transportu i to odkształcenie się cofnie, najczęściej spotykana taka sytuacja jest przy dostarczaniu do montażu opon kupionych w internecie i w tym wypadku nie podlega reklamacji.

Kolejną jest przekroczenie masy niewyważenia opony – na wyważarce opona osobowa generalnie nie powinna wymagać korekty odważnikami powyżej 60 gramów. Najczęściej w oponie nowej jest to 15 – 30 gramów. Jeżeli pomimo optymalizacji czyli obracania opony na feldze osobowej żeby zminimalizować niedoważenie okaże się że trzeba kleić 90 lub więcej gramów – opona jest wadliwa.

Inna wada to tzw. ściąganie samochodu – po założeniu opon samochód nie jedzie prosto. Można co prawda przy użyciu Huntera określić jak umieścić koła w aucie, żeby siły boczne się kompensowały, ale zasadniczo nowa opona nie powinna tak się zachowywać.

Jest jeszcze odczuwalny nadmierny hałas. Niestety, producenci podają na etykiecie hałas generowany na zewnątrz opony, natomiast poziom dźwięku przenoszono do pojazdu może być inny. Bardzo trudne do reklamowania.

W trakcie montażu sporadycznie zdarza się odseparowanie gumy na boku opony – powstaje pęcherz z boku.

Ostatnią, bardzo rzadko spotykaną wadą są niedoróbki fabryczne: przerwy w warstwie uszczelniającej, ubytki gumy w stopce itp.

Tyle o potencjalnych wadach fabrycznych, a co nie jest wadą? Szybko pojawiająca się siatka starzeniowa na boku opony. Wadą nie jest też szybkie zużycie opony – żaden producent nie gwarantuje przebiegu w kilometrach.

Kiedy producent odrzuci reklamację? Lista jest długa.

Na pewno zaskoczeniem będzie fakt każdej naprawy opony, nawet w autoryzowanym serwisie. Naprawa opony kończy nam gwarancję, nawet jeżeli uszkodzenie nie jest w korelacji z wadą.

Jeżeli zużycie opony osiągnęło wskaźnik TWI (1.6 mm wysokości bieżnika).

Jeżeli jeździliśmy na reklamowanej oponie, a bieżnik jest nierówno zużyty – otrzymamy odpowiedź, że eksploatacja na niesprawnym pojeździe wyklucza gwarancję. Podobnie jak opona wyząbkowana z powodu niesprawnych amortyzatorów. Wybulenie z boku opony z powodu wjechania w dziurę, przecięcie mechaniczne dowolnej części opony jak i uszkodzenie stopki przy montażu też jest na tej liście.

Ciekawostka: jeżeli pojazd uczestniczył w wypadku lub zawodach sportowych tak samo gwarancja się skończyła. Nawet użycie Plaka do nabłyszczania może być potraktowane jako zastosowanie nieautoryzowanej chemii.

Jeżeli otrzymamy odpowiedź pozytywną, każdy z producentów stosuje swój sposób rekompensaty – niektórzy dostarczają nową oponę, inni zwracają pieniądze za niezużytą część opony, jeszcze inni stosują skomplikowany algorytm uwzględniający stopień zużycia bieżnika i czas od zakupu opony. Jeżeli odpowiedź jest negatywna, a uważamy że bo mamy rację – warto się odwoływać.

Tak więc konsument w starciu z producentami nie ma łatwo. Ale warto się skonsultować z jednym z serwisów PZSO – nasi fachowcy podpowiedzą, czy z naszej praktyki wynika, że reklamacja będzie uznana.

 
S. G.
25.05.2024

4. OPONY SEZONOWE CZY CAŁOROCZNE ?

Samochód powinien być wyposażony w opony dostosowane do warunków drogowych i atmosferycznych, w jakich będzie się poruszał. W lecie opony letnie – łatwo odprowadzające wodę, o wysokiej stabilności na zakrętach, wykonane z twardszej, wolniej ścierającej się mieszanki. W zimie opony zimowe – miękkie, posiadające dużo lameli zwiększających przyczepność, o kształcie bieżnika pozwalającym na samooczyszczanie się ze śniegu.

 

A MOŻE OPONY CAŁOROCZNE?

 

Opony całoroczne zwane potocznie uniwersalnymi stanowią kompromis pomiędzy oponami letnimi i zimowymi. Można na nich jeździć cały rok i nie wymagają zmiany sezonowej co pół roku.

 

Opony całoroczne produkowane są z mieszanki miękkiej, zbliżonej do zawartej w oponach zimowych. Powoduje to ich szybsze zużycie w wysokiej temperaturze. Bieżnik jest o lamelach pośrednich albo wręcz podzielony na pasy rysunku zimowego i letniego.

 

Opona całoroczna nigdy nie ma pełnowartościowych parametrów trakcyjnych opon sezonowych i w każdym przypadku droga ich hamowania jest istotnie dłuższa. Dedykowana jest do pojazdów o przebiegu do 10 tys. km rocznie. Wymaga wymiany jesienią na nową, jeżeli bieżnik jest niższy niż 4 mm.

 

W niektórych krajach opony całoroczne oznaczane jako M+S nie są traktowane w świetle prawa jako wymagane ogumienie zimowe, stąd producenci coraz częściej na nich nanoszą oznaczenie 3PMSF (trzy szczyty górskie i płatek śniegu) jako opony zimowej.

 

Opony całoroczne z reguły nie mają charakterystyki 50/50, część modeli ma wyraźną rzeźbę zimową, inne bardziej na warunki błotne i suche. Sprawdzają się wiosną i jesienią.

 

Na przejechanie dystansu X km potrzebujemy komplet opon letnich i zimowych lub dwa komplety opon całorocznych

 

W związku z tym rekomendujemy:

  1. Należy wyważyć koła co 10 tys. km lub raz w roku. W przypadku całych kół wyposazonych w czujniki TPMS może wystąpić konieczność zaprogramowania ich położenia w samochodzie.
  2. Zalecamy rotowanie opon przód / tył co 10 tys. km lub raz w roku – jest to okazja do weryfikacji stanu tarcz i klocków hamulcowych.
  3. Sprawdzenie ciśnienia w kołach co minimum 3 miesiące.
  4. Długie trasy w upalne dni oraz dynamiczny styl jazdy radykalnie przyspieszają zużycie bieżnika
  5. Opony całoroczne nie są bezobsługowe – należy kontrolować równomierność zużycia bieżnika oraz jego stan techniczny – samemu lub w serwisie opon.
  6. Po zużyciu bieżnika o 3 mm przyczepność w warunkach zimowych zdecydowanie spada.

najczęściej stosowane (obok M+S lub All seasons / 4 seasons) oznaczenie opony całorocznej

3PMSF – oznaczenie opony zimowej (może być na niektórych oponach całorocznych)

5. "Szukam opon, tylko nie chińczyków…”

Bardzo często klienci szukający w serwisach ogumienia nowych opon rozpoczynają od takiego właśnie zwrotu. Oczywiście – wybór kupowanego towaru należy do klienta, który kieruje się swoją wiedzą, doświadczeniem, zasobnością portfela i własnymi preferencjami. Więc skąd ta cezura dzieląca opony nie na dobre i złe, tylko azjatyckie i europejskie?

 

Na pewno na wyrobach made in China (made in PRC) ciąży dotychczasowa opinia konsumentów, zgodna zresztą z prawdą: produkt masowy niskiej jakości i bardzo niskiej cenie. Fakt zalewania od lat  rynku europejskiego przez bardzo konkurencyjną cenowo jednorazową „chińszczyznę” taką opinie o wyrobach azjatyckich utrwalił. Tandetne jednorazowe klapki, ubrania, gadżety do domu, lampki i tysiące innych.

 

A jak jest z oponami? Chiny mają blisko 100 fabryk opon (Polska 5) i produkują ich 860 mln szt. rocznie (Polska ok. 32 mln.). Za tanią produkcją w Państwie Środka stoją niskie koszty robocizny, tani surowiec pozyskiwany z Rosji, brak kosztownych ograniczeń ekologicznych a także polityka rządu, sprzyjająca  rozwojowi eksportu. Na cenę końcową azjatyckiego ogumienia wpływa niestabilny koszt transportu, cło, opłata produktowa, a mimo to są to nadal wyroby atrakcyjne cenowo.

 

Więc skąd te różnice ?  Opony znanych światowych koncernów oponiarskich to produkty wypromowane za ogromne pieniądze i naprawdę w oponach tzw. premium i w ich cenie końcowej kilka lub kilkanaście procent to koszt permanentnej reklamy. Opony te są też produkowane przez „drogich” europejskich  pracowników, w procesie z kosztowną tarczą ekologiczną, więc wydaje się uzasadnione że są droższe, ale … wszystkie znane światowe koncerny produkują swoje opony również w Chinach. Więc o co w końcu jak jest z tymi oponami z Dalekiego Wschodu ?

 

Kluczowe jest oczekiwanie odbiorcy i cena którą jest gotowy zapłacić: jeżeli chce oponę tanią, to jest ich cała paleta o egzotycznych nazwach, gdzie własności trakcyjne i osiągany przebieg bardziej nadają się do pojazdu stojącego w muzeum. Jest to klasa określana mianem budget, nawet z lekkim minusem z przodu.

 

Druga grupa to opony robione na zamówienie europejskich firm dystrybucyjnych i wg ich oczekiwanych parametrów technicznych – klasyfikowane raz budget, raz klasa średnia, ale możemy powiedzieć, że jest to już całkiem przyzwoity poziom. To już spotykamy bardziej popularne nazwy.

 

Trzecia grupa to wyroby znanych silnych światowych koncernów (ale uwaga: w tym również azjatyckich) które są produkowane z zachowaniem wysokich norm jakościowych i pod ich własną znaną marką.

 

Tak więc opony z Chin mogą być od słabych do bardzo dobrych. Za niską cenę dobrego wyrobu nigdzie nie ma, ale za średnią cenę są to już opony równe jakości europejskiej.

6. Zestaw naprawczy do opon.
Jak działa, a czemu częściej nie.

Produkowane od kilku lat pojazdy na rynek europejski nie posiadają często kół zapasowych. Jaki jest tego powód? Statystyczny kierowca „łapie gumę” średnio raz na 3 lata. Dla producenta samochodów zakup miliona dodatkowych opon, miliona felg, tyle samo kluczy i lewarków, nie mówiąc o konieczności tłoczenia podłogi w bagażniku pod koło zapasowe to wielomilionowe koszty. A koszty trzeba minimalizować. Więc wymyślono, że można nie obniżać ceny samochodu, a zamiast koła za kilkaset złotych włożyć zestaw naprawczy za kilkadziesiąt złotych i już zysk rośnie. Oczywiście, w tym wszystkim slogany reklamowe: samochód lżejszy, większy bagażnik itp.

 

A może to naprawdę jest rozwiązanie ? Po co się męczyć z wymianą koła na drodze, przykręcamy wężyk, psikamy i po wszystkim … Genialne ! Niezupełnie…

 

Zestaw naprawczy w formie aerozolu to preparat chemiczny, który po wtryśnięciu do opony tworzy wewnątrz błonę przypominającą rozciągniętą gumę do żucia, która zakleja od wewnątrz małą dziurkę.

 

Przy niewielkim przebiciu gwoździowym preparat ten może skutecznie uszczelnić oponę. Określenie „może” jest użyte celowo – z doświadczenia naszych serwisów opon wynika, że skuteczność jest dużo mniejsza niż połowa. Chodzi o to, że całkowicie bezużyteczny staje się on w przypadku wgięcia felgi, przecięcia opony na boku, separacji opony od felgi lub uszkodzenia czoła przez przedmiot inny niż okrągły.

 

Co robimy, gdy udało nam się skutecznie użyć zestawu naprawczego ? Udajemy się niezwłocznie do najbliższej wulkanizacji, gdzie preparat ten musi być całkowicie usunięty i wykonana powinna być profesjonalna naprawa. A jeżeli nie zadziała ? Pozostaje nam życzliwy kolega, który przyjedzie, odkręci i zawiezie nasze koło do serwisu. Dużo lepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z assistance, które jest zawarte w każdym ubezpieczeniu AC oraz – uwaga – w tzw. miniassistance dołączanego czasem do polisy OC pojazdu. Polega na tym, że laweta przewiezie nasze auto do najbliższej czynnej wulkanizacji która może dokonać skutecznej naprawy. Warto więc, mimo braku obowiązku, wozić polisę ze sobą, bo są tam numery alarmowe i numer polisy, o który będziemy pytani. Tu dodatkowa uwaga: nawet jak mamy koło zapasowe, wezwany pracownik assistance pomoże go nam wymienić.

 

Jeżeli kupujecie Państwo nowy samochód w salonie i dostajecie do wyboru – zestaw naprawczy lub koło dojazdowe lub pełne (z reguły za dopłatą) – sugerujemy tą drugą opcję. Tak zwana dojazdówka co prawda ograniczy nam prędkość do 80 km/h, ale jesteśmy niezależni, podobnie jak przy użyciu pełnego koła. Nie czekamy czasem dwóch godzin na lawetę, nie musimy korzystać z czyjejś pomocy, przy poważniejszej czasochłonnej naprawie np. prostowaniu alufelgi po prostu zostawiamy popsute koło w serwisie i cieszymy się dalej możliwością korzystania ze swojego samochodu. Są w ofercie modele aut, w których można zamontować koło dojazdowe lub pełne – tu już wybór należy do państwa. Obiektywnie zawsze jest to lepsze od cudownego pojemniczka z wężykiem.

 

S. G.
16.07.2024

7. Lepsze opony na tył czy na przód?

Tutaj ilu kierowców i mechaników tyle zdań, więc rozbierzmy temat na czynniki pierwsze.

Samochód osobowy (taki tutaj analizujemy) styka się z podłożem tylko bieżnikiem opony którą to powierzchnię przylegania wszystkich czterech można porównać z kartką papieru A4. Uogólniając, na każdy centymetr kwadratowy podłoża opona naciska statycznie z siłą ok. 2 kg. Opona przenosi siły statyczne (nacisk masy pojazdu) i dynamiczne – przy przyspieszeniu, hamowaniu, jazdy w zakrętach i jazdy po nierównościach. Pełni więc bardzo ważną funkcję w samochodzie. W trakcie jazdy wielokierunkowe siły działające na oponę dynamicznie kilkakrotnie rosną. Żeby uzyskać odpowiednią przyczepność do podłoża, guma musi mieć odpowiednią sprężystość bieżnika (zależną od składu mieszanki) i wzór ułatwiający odprowadzanie wody lub śniegu. Niezbędna jest także wystarczająca jego wysokość. Wiek opony ma wpływ na sprężystość, gdyż guma z upływem lat twardnieje, co drastycznie obniża przyczepność a za tym właściwości jezdne. Tyle o zadaniach opon w samochodzie.

Wszystkim znana wymagana minimalna wysokość bieżnika to 1,6 mm. Na styku bieżnika i boku opony są umieszczone w kilku miejscach literki TWI. Od nich poprzecznie w bieżniku widzimy pasek gumy na wysokości 1,6mm od podstawy. I jeżeli ten pasek zrówna się bieżnikiem – opona jest zużyta, policjant zatrzyma dowód, diagnosta nie podbije nam przeglądu. I tu jedna uwaga: dla opon zimowych również jest to prawny wymóg 1,6 mm, chociaż i producenci i wszyscy profesjonaliści w branży zalecają ich wymianę po zużyciu do 4mm. I słusznie, bo wtedy popularna zimowka traci zdolność do samooczyszczania się ze śniegu.

Wracając do tematu – gdzie lepsze opony. Samo pytanie jest problematyczne, gdyż pojazd powinien być wyposażony w opony o równej wysokości bieżnika, najlepiej wszystkie o tym samym wzorze. Jednak ze względu na nierówne zużycie na osiach i nierotowanie może się zdarzyć, że mamy dwie różne wysokości bieżnika. Jeżeli ta różnica jest niewielka – temat możemy pominąć. A jeżeli mamy dwie np. 3mm i dwie nowe 7 mm ?

Producenci zalecają krótko: lepsze na tył. Dlaczego ? Ponieważ zakładają jedną hipotetyczną możliwość, że przy niedostosowaniu prędkości do warunków panujących na drodze i utracie przyczepności niekontrolowany ruch poprzeczny tylnej osi jest groźniejszy niż przedniej.

Teraz praktyka. Większość samochodów na rynku europejskim jest przednionapędowych. Na osi przedniej skupia się cała siła napędowa i 70 procent siły hamowania. W związku z tym opony te zużywają się szybciej. Co się dzieje, jeżeli z przodu opony są po prostu słabe? Mamy mniej stabilny napęd (szczególnie w warunkach zimowych lub po zjechaniu z drogi utwardzonej) oraz zdecydowanie dłuższą drogę hamowania. W ruchu miejskim jest to bardzo ważne, bo czasem te pół metra za daleko może być droższe od kompletu nowych opon. Sytuację jeszcze pogarsza fakt, że słabsze opony na przedniej osi napędzanej jeszcze szybciej się zużywają. Dlatego bardzo ważny przy wymianie jest pomiar bieżnika i rotowanie opon przód/tył dla ich równego zużycia.

Dla samochodu z napędem z tyłu, gdzie połowa i więcej masy pojazdy spoczywa na tylnej osi i tam przekazywana jest siła napędowa, lepszy umownie bieżnik jest bardzo uzasadniony.

Przy samochodzie 4×4 opony generalnie zużywają się w miarę równo, ale z systemem XDrive czy dawne Quattro znaczna różnica w wysokości bieżników może skrajnym przypadku uszkodzić układ przeniesienia napędu i np. dealer może nie uznać reklamacji.

Podsumowując – przepis nie określa, producenci mają swoje zalecenia, a praktyka pokazuje, że jest z tym różnie, ale po prostu dla swojego i innych bezpieczeństwa nie oszczędzajmy na oponach. Nie muszą być klasy premium. A pokazaliśmy, że wraz z układem hamulcowym są najważniejsze dla bezpiecznej jazdy.

S. G.
14.08.202

8. Przechowywanie opon i kół.

Artykuły pod chwytliwymi tytułami „nie rób tego błędu przy przechowywaniu opon”, „pamiętaj przechowując opony” i dziesiątki innych pojawiają się w mediach, prasie motoryzacyjnej, są typową zapchajdziurą, a co gorsza – często wychodzą spod pióra osób, których wiedza w tym zakresie jest wręcz zerowa.

 

Jeżeli wymieniamy opony co sezon, powstaje pytanie – gdzie i jak przechowywać. Profesjonalne i świadczące pełną paletę usług serwisy ogumienia oferują także usługę przechowywania opon, zwaną czasami hotelem dla opon. Za opłatą od kilkudziesięciu do kilkuset złotych (tyle biorą serwisy dealerskie serwisy samochodowe topowych marek) będziemy mogli pozostawić na przechowanie zdemontowane opony. Jeżeli będą to całe koła – we wspaniałej większości przypadków zostaną one również przed ponownym założeniem umyte. Odpada nam szukanie miejsca, koła są złożone w magazynie, który jest ubezpieczony, a przede wszystkim w odpowiednich warunkach. Nie musimy ich potem nosić, ładować do bagażnika, tylko umawiamy wizytę i oczekują już przygotowane do montażu. Depozyty opon są szczególnie poszukiwane w dużych miastach, gdzie w blokach nie ma piwnic, niewiele osób ma garaż, a w kondygnacyjnych składzikach lokatorskich opon ani kół nie wolno trzymać w ogóle.

 

Kiedy jednak korzystamy z serwisu który nie świadczy takiej usługi albo nie chcemy ponosić opłaty za przechowanie ? Wystarczy że mamy miejsce w garażu, na swojej posesji czy nawet u znajomego, które musi spełniać tylko dwa warunki: ogumienie nie może znajdować się miejscu nasłonecznionym ani blisko źródeł ciepła. Nie może być tam również oparów ropopochodnych ani wilgoci. I to są warunki wystarczające.

 

Co do sposobu ułożenia – jedyny wymóg, by nie były koła, a szczególnie same opony czymś przygniecione. Obojętne jest, czy będą stały pionowo czy leżały w stosie. Nie wymagają, wbrew niektórym informacjom, obracania co kilka tygodni. Takie pomysły to pokłosie stosowania kilkadziesiąt lat temu opon diagonalnych, które potrafiły się po kilkutygodniowym postoju pojazdu odkształcić i potem jazda przypominała rajd po wybojach. Wówczas to , szczególnie w samochodach ciężarowych, stawiano samochody „na kołki”, żeby opony nie były ugięte. Przy obecnej powszechnej oponie radialnej taki efekt mógłby ewentualnie wystąpić po wielu latach postoju. Masa samej opony lub napompowanego całego koła luzem jest nieznacznym ułamkiem wobec siły ugięcia jakim ogumienia na samochodzie.

Można włożyć opony lub koła do dedykowanych worków foliowych, żeby się nie kurzyły i dla łatwiejszego transportu. Koniecznie jednak, szczególnie przy felgach stalowych, koła trzeba najpierw dokładnie wysuszyć . Wilgoć w zamkniętej przestrzeni gwałtownie przyspiesza korozję stali. Jeżeli przechowujemy kilka kompletów w workach lub luzem, poprośmy w trakcie wymiany o napisaniu na bieżniku lub worku do jakiego są samochodu. Bo sytuacje że w szczycie sezonu przyjeżdża klient z kołami w bagażniku, a przy wymianie okazuje się że nie pasują, bo to auta żony – stale się w serwisach powtarzają.

S. G.
09.09.2024